Czy na Camino są jeszcze takie szlaki, którymi można wędrować w ciszy z dala tłumów? Myślę, że takim miejscem może być np. Camino de Invierno.
Przeszedłem ten szlak w 9 dni w czerwcu 2025 roku. Trasa to około 290 kilometrów i standardowo jest rozplanowana na 12 etapów, ale niektóre z nich spokojnie można połączyć, bo są stosunkowo krótkie. Camino de Invierno prowadzi z Ponferrady do Santiago de Compostela i jest nieco dłuższą alternatywą do części szlaku francuskiego.
W opisach tego szlaku można znaleźć informacje, że prowadzi przez dolinę rzeki Sil. Warto jednak wiedzieć, że przez dłuższy czas, rzeka jest widoczna ze ścieżki prowadzącej znacznie powyżej jej koryta. Dopiero trzeciego dnia, przed A Rua zejdziesz bezpośrednio do rzeki gdzie będzie okazja na odpoczynek w cieniu tuż przy wodzie. Nazwa szlak zimowy wywodzi się z tego, że był używany przez pielgrzymów, kupców czy legiony rzymskie w czasie zimy.
Głównie z tego powodu aby ominąć, trudne do przejścia zimą, O Cebreiro. Co prawda szlak ten jest dłuższy od odcinka francuskiego z Ponferrady do Santiago o około 56 kilometrów, ale pozwala go przejść w bez tłumów wędrowców i pielgrzymów, tak charakterystycznych dla drogi francuskiej. Dopiero w miejscowości A Laxe za Lalin, na dzień przed Santiago, droga łączy się z Via de La Plata i Camino Sanabres
Artykuł podzieliłem na dwie części. W pierwszej znajdziesz szczegółowe informacje na temat kosztów, przebytego dystansu, niezbędnego ekwipunku. Przygotowałem również gotowe odpowiedzi na najczęstsze pytania dotyczące szlaku Camino de Invierno. W drugiej części zapraszam do zapoznania się z opisem każdego dnia z mojej wędrówki na powyższym szlaku.
Trasa Camino de Invierno – zobacz drogę którą przebyłem
Ile dni potrzeba na pokonanie Camino de Invierno + sumaryczna ilość km?
Oficjalnie Camino de Invierno ma około 270 kilometrów długości i zależnie od kondycji i czasu jakim się dysponuje, można je przejść w 9-12 dni. Optymalna liczba dni na przejście to 10-11 dni. Ja przeszedłem na Invierno około 290 kilometrów. Zauważyłem pewną prawidłowość, że oficjalnie podawane dystanse na różnych szlakach na Camino są mniejsze niż faktyczne kilometry jakie pokazują ludziom ich zegarki sportowe. Myślę, że może powodem może być wartość przewyższeń jakie są na trasie.
Noclegi na Camino de Invierno – rezrwować czy nie? Jak dużo ich jest?
Camino de Invierno jest dużo mniej popularnym i mniej uczęszczanym szlakiem niż na przykład Primitivo czy Camino del Norte. To z kolei powoduje, że baza noclegowa jest mniejsza, w niektórych miejscachbardzo podstawowa. Jednak większość albergues i hosteli oferuje nowoczesne warunki do spania i odpoczynku, niektóre mają nawet klimatyzację.
Jeżeli idzie się w pojedynkę lub kilka osób, to nie ma problemu ze znalezieniem miejsca do spania a tym samym do robienia rezerwacji. Jedyne miejsce, gdzie warto zarezerwować wcześniej nocleg to Las Medulas. To miejsce jest bardzo popularną atrakcją turystyczną i z tego powodu odwiedza je więcej osób a ceny noclegów są wyższe niż w innych miejscach.
Ludzie na szlaku Camino de invierno? Czy to zatłoczony szlak.
W czerwcu 2025 roku, kiedy przemierzałem Invierno, przez pierwsze 7 dni szedłem zupełnie sam i spotykałem w albergues 2-3 osoby. Dopiero na dwa dni przed Santiago spotkałem kilkanaście osób, ale to tylko dlatego, że w tym miejscu szlak łączy się z Via de La Plata. Na ten moment można powiedzieć, że szlak daje odpocząć od zgiełku i tłumów.
Dla kogo Camino de Invierno? Czy to trasa dla początkujacych czy już bardziej zaawansowanych pielgrzymów?
Odpowiedź na to pytanie będzie uzależniona od tego czego oczekujesz od tej drogi. Jeśli szukasz drogi z małą ilością wędrowców i pielgrzymów, akceptujesz skromniejsze warunki noclegowe i mniejsza liczbę barów i restauracji na szlaku, to Invierno będzie dobrym wyborem.
Jeśli odpowiada Ci samotne wędrowanie i dłuższe dzienne dystanse to również tak. W odróżnieniu od Camino z Porto, del Norte czy Camino Frances, idzie się tu dużo spokojniej, w wyciszeniu i bliżej natury. Jest czas na wejście w głąb siebie i przemyślenie wielu spraw.
Oznakowanie szlaku? Czy jest tak samo prosto jak na Camino z Porto?
Podobnie jak szlak portugalski, Invierno jest dobrze oznakowane. Główna różnica polega na tym, że na portugalskim jest więcej długich, prostych odcinków a na Invierno droga częściej meandruje więc trzeba wykazywać się czujności zwłaszcza na rozstajach dróg i zakrętach.
Profil trasy? Czy Camino de Invierno to trasa z górki czy pod górkę?
Invierno zostało wytyczone dlatego, że w okresach zimowych, wędrowcom i pielgrzymom, bardzo trudno było przechodzić górski fragment Camino Frances w okolicach O Cebreiro. Nie oznacza to jednak, że jest to „płaskie” Camino. Każdego dnia przewyższenie i spadek wysokości wahają się 600-900 metrów w górę i w dół. To całkiem sporo biorąc pod uwagę, że planując przejście Invierno w 10-11 dni, codziennie do przejścia jest 25-30 kilometrów.
Noclegi, pociągi, taxi, jedzenie – 3 słowa o infrasktrukurze dla pielgrzymów na Camino w porównaniu do trasy
Na Invierno baza noclegowa jest dobrze rozwinięta a nowopowstające albergues mają często wysoki standard. Są oczywiście miejsca o niższym standardzie, oferujące bardziej podstawowe warunki. Między początkiem a końcem kolejnych etapów, z reguły jest mniej miejscowości a co za tym idzie mniej punktów gastronomicznych, w których można zjeść coś po drodze. Dla osób, które z różnych powodów nie mogą lub nie chcą dźwigać swojego plecaka dostępna jest opcja transportu plecaków (koszt ok 7 € za każdy etap).
Czym jest Camino de Invierno i skąd się wzięło?
Nazwa szlak zimowy wywodzi się z tego, że był używany przez pielgrzymów, kupców czy legiony rzymskie w czasie zimy. Głównie z tego powodu, aby ominąć, trudne do przejścia zimą, O Cebreiro. Szlak ten jest dłuższy od odcinka francuskiego z Ponferrady do Santiago o około 56 kilometrów, ale pozwala go przejść w bez tłumów wędrowców i pielgrzymów, tak charakterystycznych dla drogi francuskiej.
PODSUMOWANIE CAMINO DE INVIERNO W LICZBACH
- Liczba dni na Camino Invierno – 9, od 19-27 czerwca.
- Dystans: 295,5 km
- Czas całkowity: 87,42 godzin
- Czas ruchu: 59:45 godzin
- Przewyższenia w górę: 6.634
- Spadek wysokości: 6.892 m
- Kroki: 358.428
- Czas w ruchu stanowi ok 67% całego czasu, czyli 33% czasu całkowitego stanowią robienie zdjęć, filmów, jedzenie i odpoczynek.
Całą trasę Camino de Invierno podzieliłem na 9 etapów.
- Ponferrada – Las Medulas 33,4 km
- Las Medulas – A Rua 44,4 km
- A Rua – Quiroga 29,3 km
- Quiroga – Monfrote de Lemos 39,3 km
- Monfrote de Lemos – Chantada 27,2 km
- Chantada – Rodeiro 34,4 km
- Rodeiro – Bendoiro 36,8 km
- Bendoiro – Outeiro 36,8 km
- Outeiro – Santiago de Compostela 18,8 km
Wydatki:
- Przelot Katowice-Madryt-Katowice 804 zł
- Noclegi: 175€
- Jedzenie i napoje: 225€
- Wydatki inne 168 € (w tym bilet na nocne zwiedzanie katedry 25€, bilet na Pociąg do Madrytu 39€, bilety autobusowe do metra, krem z filtrem i plastry i wydatki jedzeniowe w Madrycie przy powrocie). Nie obejmują kosztów prezentów.
- Razem koszty (€) 175+225+168=568€ x 4,25= 2,414 zł + 804 zł (samolot) = 3.218 zł
Ekwipunek
- Plecak bez wody ważył około 9,5-10 kg (zależnie od tego co w danym momencie miałem ubrane na sobie. Miałem też 2 liofilizaty (na 2 i 3 etap San Salvador) po 90 g, i 2 batony energetyczne po 40 g.
- Pakowanie– plecak Zipack 62 l, waga 650g, saszetka/nerka na ważne rzeczy; 2 pojemniki 4l do pakowania i kompresowania ubrań itp. Ultralekki plecak 15l, nieprzemakalny worek 3l do przechowywania śpiwora.
- Buty: Altra Superior 5, sandały Teva, japonki pod prysznic.
- Odzież: spodnie szybkoschnące Decathlon, krótkie spodnie szybkoschnące The North Face, 3 pary majtek, 3 pary skarpet merino, 2 koszulki techniczne z krótkim rękawem, koszula szybkoschnąca długi rękaw Lafuma (na upały), koszulka merino długi rękaw, lekką bluza primaloft Viking, spodenki i koszulka bawełniana do spania, kapelusz szybkoschnący, 2 chusty tunelowe typu buff, pasek do spodni.
- Od deszczu: kurtka przeciwdeszczowa The Nord Face, raincover na plecak, poncho.
- Do spania: śpiwór puchowy Cumulus Xlite200 + siatka/prześcieradło CarePlus przeciw pluskwom i innym insektom.
- Ręcznik szybkoschnący i kosmetyki: mydło, pasta i szczoteczka do zębów, nici dentystyczne, dezodorant, chusteczki higieniczne i mokry papier toaletowy, wazelina do stóp.
- Piłka do masażu, lekka mata aluminiowa do ćwiczeń i odpoczynku (100g), zestaw naprawczy (zestaw do szycia, agrafki, klej kropelka, trytytki), łyżkowidelec, apteczka, czołówka, zapięcie szyfrowe, drugie okulary, okulary (nakładki) przeciwsłoneczne, karabinki typu s-biner, 2 liofilizaty, 2 batony energetyczne, tabletki z minerałami Litorsal, 2 butelki na wodę 0,7 l, kijki trekkingowym carbonowe Gabel (4-ro segmentowe).
- Elektronika: telefon komórkowy, zegarek Garmin Fenix 7, szybka ładowarką dużej mocy, kabel do ładowania dużej mocy, powerbank 10.000, gimbal, mały dysk 2 Tb, statyw, zestaw mikrofonów, zapasowy telefon, zapasowa mała ładowarka.
- Kurtkę przeciwdeszczową , raincover i poncho używałem na San Salvador 2 dni (zwłaszcza rano) a na Invierno 1 dzień. Na kolejny wyjazd nadal zabrałbym cały zestaw (w okresie wiosna jesień).
- Śpiwór – a San Salvador był bardzo przydatny bo noce były chłodne. Alternatywnie zabrałbym liner. Na Invierno było gorąco i spałem bez śpiwora.
- Czołówka – użyłem raz wychodząc w nocy na Pico Sacro. Na kolejne wyjazdy również zabiorę.
- Żałuję, że nie zabrałem preparatu Muga na komary i inne owady, bo w lesie były trudne do opanowania. Za to bardzo sprawdził mi się przyrząd do usuwania kleszczy.
Moja subiektywna opinia o Camino de Invierno.
Szlak można przejść w dłuższym czasie niż ja to zrobiłem. Można podzielić gona krótsze etapy, dostosowując do swoich możliwości fizycznych i kondycji. W razie czego można korzystać z Camino Taxi.
Zalety / wady Camino Invierno
- Szlak jest mało uczęszczany więc idzie się spokojniej, bez gonitwy za noclegiem.
- Infrastruktura. Baza noclegowa jest wystarczająca ale jednak słabsza niż na bardziej popularnych szlakach. Jest mnie sklepów, barów i restauracji, więc należy korzystać z każdej nadarzającej się okazji jak się pojawia.
- Trasa jest bardzo urozmaicona a ładne widoki skumulowane na krótszych odcinkach w porównaniu z Del Norte albo Primitivo.
- Szlak wymaga dobrej kondycji fizycznej. Nie ma żadnych niebezpiecznych miejsc, jednak umiejętność poruszania się w terenie górskim oraz umiejętność właściwego używania kijków trekkingowych znacznie ułatwiają wędrówkę.
- Uważam, że szlak nie wymaga ciężkich butów powyżej kostki, jednak to jest często kwestia indywidualnego podejścia przy wyborze butów. Ja wędrowałem zamiennie w butach trailowych i sandałach trekkingowych.
- Myślę, że poza osobami, lubiącymi góry i obeznanymi z nimi, Camino de Invierno nie powinny być szlakami pierwszego wyboru na pierwsze Camino. Uważam, że przyjemności Camino należy „dawkować” w odpowiedniej kolejności, co nie oznacza, że nie można przejść ich na pierwszy raz.
- Ten szlak wybierają najczęściej ludzie poszukujący ciszy i spokoju, braku tłumów, nie szukający komfortu i wygód, więc jeśli jesteś podobną osobą, bez problemu znajdziesz wspólny język z ludźmi poznanymi w drodze.
Pytania do zastanowienia.
- Czy mogę wybrać wiosnę lub jesień zamiast lata. W wysokich temperaturach organizm dostaje mocno i niepotrzebnie w kość a wtedy wędrówka staje się mniej przyjemna.
- Co zrobię, jeżeli wszystkie niezbędne informacje (plan wędrówki, etapy, rezerwację noclegów, bilety itp.) będę miał być telefonie a telefon ulegnie uszkodzenia lub go zgubię. Sugeruję zabrać papierowe wersje najbardziej potrzebnych informacji.
Relacja z trasy – poniżej znajdziesz szczegółowo opisany każdy dzień mojej wędrówki
Camino Invierno – Dzień 0 Ponferrada
Do Ponferrady jadę autobusem z Oviedo, w którym dzień wcześniej kończę przejście Camino San Salvador. Krótkiego pięciodniowego Camino, które ma swój początek w Leon.
Camino Invierno – Dzień 1 z Ponferrady do Las Médulas (28 km)
Według Gronze ten etap ma długość 28 kilometrów i 919 metrów przewyższenia. Czas wędrówki to 10:15 godzin. Ja przechodzę więcej, bo 33 kilometry z kilku powodów. Albergue , w którym spałem jest w pewnej odległości od szlaku i te dodatkowe kilometry w mieście zawsze robią lekką różnicę. Później, 7 kilometrów za Ponferradą na prostej drodze nie zauważyłem skrętu w prawo.
Ta nieuwaga kosztuje mnie przejściem ok 1,5 kilometra więcej. W miejscowości Rioferreiros, tuż przed kościółkiem Ermita De la Virgen del Carmen, szlak się rozwidla. Droga w prawo to skrót. Droga w lewo prowadzi do wzniesionego na wysokim wzgórzu zamku, Castillo Cornatel (obecnie to ruiny zamku). Ta część szlaku jest dłuższa o około 4,5 kilometra, ale warto to zrobić, bo widoki na całą okolicę są obłędne. Polecam serdecznie. Wejście na zamek jest biletowane, jednak pielgrzymi mają wejście gratis.
Rano wyruszam z Ponferrady o 6:30, bo po wczorajszych 36°C obawiałem się upału. Na szczęście poranek jest odpowiedni do wędrówki bo ok. 19-20 °C. Wszystko idzie jak po maśle aż do momentu kiedy dopada mnie niespodziewana, bardzo krótka i obfita ulewa. Zanim wyjmę z plecaka poncho I kurtkę, jestem już mocno mokry. Pierwsze postanowienie dnia – od jutra poncho będzie pod ręką w bocznej kieszeni.
Droga na początku, systematycznie pnie się powoli pod górkę, jednak największe dwa przewyższenia czekają dopiero pod koniec etapu. Pierwsze od Piranza de Bierzo a drugie od Borrenez. Każde po około 300 m przewyższenia. Jeśli dodać do tego, że temperatura rośnie do 30°C to wędrówka staje się męcząca. Warto pamiętać, że w drugiej części tego etapu nie ma za bardzo gdzie się zatrzymać i posiadanie zapasu wody, przy wysokich temperaturach to podstawa.
Po drodze co pewien czas mijam czereśniowe sady. Nie chcę jednak bez zgody właściciela, buszować w jego sadzie. Przez cały czas widoki są bajeczne a im wyżej podchodzę, tym widać więcej odkrytych skał. Najlepsze jednak zostaje na sam koniec w Las Medulas.
W miejscowości jest wąwóz otoczony niesamowitymi, czerwonymi formacjami skalnymi. Jest tu też kopalnia złota z czasów rzymskich. Te cuda natury przyciągają tutaj zarówno turystów indywidualnych jak i całe wycieczki autokarowe. Naturalnym jest, że kiedy ludzi jest dużo, ceny noclegów są wyższe.
Tutaj oscylują w okolicy 50€. Mi udało się znaleźć nocleg za 30€. W las Medulas, właśnie ze względu na turystów, jest tu dużo restauracji i barów. Ciekawostką jest fakt, że kiedy robi się upalnie, wycieczki nie przyjeżdżają a wtedy większość restauracji i barów się zamyka. Po wczorajszych upałach dziś wszystko było pozamykane.
Na szczęcie pani w sklepie z pamiątkami, wskazała mi jedną z dwóch czynnych (wieczorem) restauracji. Dodatkowo, kiedy zapytałem gdzie mogę kupić chleb, poratowała mnie prywatną bagietką wiec mam co zjeść na śniadanie .
Camino Invierno – Dzień 2 z Las Medulas do A Rua (44 km)
Pomimo szczerych chęci nie udaje mi się wstać wcześnie rano. Ostatecznie wyruszam o 7:00. W planach mam do przejścia 2 etapy tj. 40 kilometrów, które ostatecznie kończą się po 44,44 kilometrach, 698 metrach przewyższenia i 12:20 godzinach wędrówki, w tym mam 4 godziny odpoczynków. Normalnie nie robię tak długich postojów, jednak dzisiaj od południa aż do wieczoru temperatura oscyluje w granicach 38-39°C i chodzenie staje się męczące. W trakcie dnia wypijam około 6-7 litrów wody i innych napojów. Patrząc na profil trasy widać, że w zasadzie cały czas jest spadek jednak mimo tego robię 698 m podejść.
Idzie się ciężko. Mogę powiedzieć, że nie czułem się tak zmęczony nawet wtedy kiedy, robiłem jednego dnia 40 km na Mesecie, na drodze francuskiej.
Przez cały dzień idę sam. Nie przeszkadza mi to, bo idę własnym tempem. Po wyjściu z Las Medulas, droga opada mocno w dół. Warto na pożegnanie, co jakiś czas obracać się do tyłu by zobaczyć wschód słońca na czerwonych skałach. Przez większość czasu (70-80%) droga idzie w otwartym terenie.
Widoki piękne jednak kiedy słońce mocno przygrzeje to człowiek marzy o cieniu. Po drodze można spotkać wiele miejsc, w których na tablicach informacyjnych są pokazane 2 alternatywne drogi, różniące się atrakcyjnością. Co ważne podana jest informacja o różnicy w długości każdej. Jeśli tylko jest taka opcja wybieram drogę w lesie albo wzdłuż rzeki, gdzie jest zdecydowanie chłodniej.
Dziś do przejścia mam 2 etapy z końcem w A Rua. Normalnie powinienem skończyć w O Barco de Valdeorras, to około 28 kilometrów za Las Medulas. Ta część drogi jest malownicza i widokowa. Decyduję się przejść dodatkowo 12 kilometrów do A Rua, bo co zrobić z takim krótkim etapem. Niby blisko, ale w tak wysokich temperaturach (38-39 °C) ten odcinek staje się mocnym wyzwaniem. Droga praktycznie przez 90% idzie w otwartym terenie tuż przy autostradzie. Ten etap wymęczył mnie najbardziej.
Zatrzymuję się w albergue municypalnym, prowadzonym przez stowarzyszenie przyjaciół Camino. Opłata donativo, jest wspólna kolacja i śniadanie. W schronisku zatrzymało się niewiele osób. Jest małżeństwo Hiszpanów, Francuska, hospitalero + 2 jego przyjaciół i ja.
Kolacja marzenie. Zupa z mięsną wkładką i tortilla de patatas i domowe wino.
Camino Invierno – Dzień 3 z A Rua do Quiroga (29 km)
Pobudka o 5:45 i o 6:00 wspólne śniadanie. To była bardzo męcząca noc, bo temperatura nie spadła chyba niżej niż 30° C.
Dziś droga z A Rua do Quiroga. W 8 godzin marszu przechodzę 29 kilometrów plus 712 m przewyższenia. Przez pierwsze 23 kilometry nie ma zupełnie żadnego miejsca, baru, sklepu czy automatu, w którym można kupić coś do zjedzenia albo picia.
W plecaku mam tylko 3 mandarynki ze wczoraj a na drogę dostaję od Mari z Francji jednego banana. Idziemy we trójkę, bo Carmen (hiszpanka) potrzebuje odpoczynku i postanowiła podjechać jeden etap do Quiroga pociągiem. Przez pewien czas idziemy razem, ale każdy ma nieco inne tempo. Ostatecznie resztę drogi idę sam. Po wyjściu z miasta , szlak prowadzi mocno pod górę trzymając się stale, równolegle do rzeki i szosy.
Wygląda to niesamowicie. Idzie się dobrze, bo już nie ma upału a na dodatek wyżej wieje przyjemny, orzeźwiający wiatr. Po drodze co jakiś czas mijam miejscowości, w których jest wiele opuszczonych domów. Część z nich rozpada się i widać wyraźnie, że od dawna nikt w nich nie mieszka.
Dzisiejszy profil trasy wygląda jak zęby krokodyla. Poszarpany i nieregularny. Cztery główne podejścia i cztery zejścia to ponad 700 m do góry i tyle samo w dół. Niektóre z nich można by ominąć idąc drogą, ale jest na niej spory ruch samochodów więc nie ryzykuję.
W Quiroga śpię w albergue municypalnym za 12 €. To właściwie schronisko przeznaczone nie tylko dla pielgrzymów ale również np. dla zorganizowanych grup sportowych. I właśnie na takie dwie grupy, chłopaków i dziewczyn dzisiaj trafiłem. Ich życie toczy się głównie na korytarzu pomiędzy pokojami. Zdecydowanie na wysokich obrotach i z dużą dawką hałasu. Generalnie są grzeczni tylko głośni. Mam nadzieję, że się wyśpię.
Niedaleko schroniska są dwa supermarkety i restauracja a tuż na przeciwko piekarnia, ale otworzy się dopiero jutro rano o 7:30.
Jestem zmęczony i nie chce mi się zwiedzać okolicy w tej temperaturze. Na dodatek muszę się zająć stopami bo po wczorajszym „rajdzie” pojawiły mi się dwa pęcherze.
Sprawdź moje przewodniki po trasach Camino
Camino Invierno – Dzień 4 z Quiroga do Manfrote de Lemos (39 km)
Kolejny dzień idę 2 etapy na raz. Teoretycznie mogę zakończyć dzień w A Pobra de Bralion po przejściu 23 kilometrów, jednak decyduję przejść jeszcze kolejne 13 kilometrów do Manfrote de Lemos. Ostatecznie mój zegarek pokazuje 39,3 km, 11:30 godziny wędrówki i 774 metrów przewyższenia. Rano temperatura w granicach 20°C jednak później rośnie do 30°C .
To kolejny dzień mojej wędrówki w wysokich temperaturach i mogę powiedzieć, że jest trudno. Przy takich temperaturach i dystansach trzeba przed wyjściem dobrze rozplanować temat jedzenia i nawodnienia. Jeśli pójdziesz tą drogą pamiętaj, że na etapie do A Pobra de Bralion przez 25 kilometrów nie ma nic żadnego punktu gdzie można cokolwiek zjeść. Śniadanie trzeba zjeść w Qiuroga albo zabrać ze sobą na drogę.
Po wyjściu z miasta szlak prowadzi przez kilka kilometrów wzdłuż rzeki by potem rozpocząć długą i monotonną wspinaczkę około 350 m wzniosu. Dopiero po 10 kilometrach jestem na przełęczy. Idzie się trochę jak w Bieszczadach. Wszędzie gdzie nie spojrzeć – góry i doliny. Dodatkowo powiewa jeszcze chłodny wiatr więc idzie się dobrze.
Z przełęczy oczywiście droga idzie w dół aż do XIV wiecznego mostu A Ponte da Barxa. Blisko mostu, przy cmentarzu jest kranik z wodą zdatną do picia. Uzupełniam butelki, namaczam kapelusz i rozpoczynam drugie na tym etapie podejście. Jest ostrzejsze niż to pierwsze, ale za to krótsze. Później przez długi czas ścieżka idzie płasko aż do zejścia do A Pobra de Brollon. Wchodzę do baru głównie po to aby się nawodnić.
Ostatecznie decyduje się zjeść już obiad. To dobra decyzja. Do Monfrote de Lemos mam zaledwie 13 kilometrów ale czuję, jak mimo obiadu, z każdym podejściem, z każdym kilometrem słabnę przy tym upale. Decyduję się znaleźć miejsce w głębokim cieniu by zrobić sobie sjestę. Rozwijam lekką aluminiową matę i zalegam na trawie tuż przy drodze. Leżę na wpół drzemiąc chyba 45 minut. Jem drugiego banana i tak wzmocniony wydeptuję ostatnie kilometry.
Wyraźnie zauważam, jak ze wzrostem temperatury i ilości kilometrów maleje chęć robienia zdjęć i filmów.
W końcu dochodzę do albergue municypalnego. Za 17€ mam nocleg w klimatyzowanym miejscu (czyli wreszcie się wyśpię) a rano dodatkowo kawa, ciastka i owoce. Jest dobrze.
Potrzebuję się dobrze zregenerować i odespać dwie ostatnie noce w temperaturach około 30°C.
W schronisku na 50 osób, najpierw jestem zupełnie sam a później dochodzi jeszcze jeden Hiszpan. Kolejny dzień idę zupełnie sam i przywykam do samotnej wędrówki. Trochę mnie dziwi, że tak malowniczymi szlak jest tak mało popularny. Może więcej ludzi jest wiosną i jesienią.
Camino Invierno – Dzień 5 z Manfrote de Lemos do Chantada (32 km)
Droga z Manfrote de Lemos do Chantada to 32 kilometry, 9:25 godzin i 846 m przewyższenia. Temperatura do godziny 10:00 ok. 18-20°C a później ok. 30-32°C
Powoli przywykam do upałów i idzie mi się dobrze. Dzisiaj jeden długi etap. Dla osób, które chcą go skończyć wcześniej dostępny jest nocleg w albergue w Diomiondi w budynku, który kiedyś był średniowieczną rezydencją biskupów z Lugo. W samej miejscowości nie ma żadnego sklepu ani baru, więc jeżeli chcesz się tu zatrzymać, koniecznie zrób zakupy w Manfrote de Lemos.
Przez pierwsze 20 kilometrów idę głównie pod górę zwiększając wysokość o 300 m po czym na ostatnich 5 kilometrach schodzę 400 m w dół. Po dojściu do rzeki znajduję pierwsze i zarazem jedyne miejsce z jedzeniem. To tawerna nad wodą. Jest niewidoczna z poziomu ulicy. Aby tam dojść, przed mostem należy przejść w prawo i zejść w dół do rzeki. Po solidnym objedzie zaczynam drugie podejście. Tym razem na odcinku około 4 kilometrów wysokość rośnie o 300 m. Krótko mówiąc to niezły wycisk. Na szczęście duża część szlaku to ścieżki polne i leśne więc stopy odpoczywają.
W Chantada nocuję w hostelu Dpaso za 20€+4€ za śniadanie. Hostel jest nowy, klimatyzowany, dobrze wyposażony. Nawet dostaję pościel i ręcznik.
Dzisiaj kilka spotkań ze zwierzakami min. z łasicą albo czymś podobnym, sarną, osłem i paroma innymi. Jednak jedno spotkanie zapada mi w pamięci najbardziej. Jak już wiesz, podczas drogi robię sporo zdjęć i filmów, ale tym razem nie zrobiłem jednego zdjęcia ani sekundy filmu. Na krótko spotykam, jadącą na objuczonym koniu, dziewczynę. Spotkanie trwa kilka sekund. Wymieniamy tylko „buen Camino” , dwa uśmiechy i każde idzie w swoją drogą. Dla mnie było coś magicznego w minięciu się dwóch wędrowców. Nie potrafię słowami oddać tego momentu.
Camino Invierno – Dzień 6 z Chantada do Rodeiro (27 km)
Rano śniadanie do samodzielnego przygotowania. Polecam wykupić je razem z noclegiem, chociażby z tego powodu, że przez pierwsze 23 kilometry nie ma żadnego punktu, gdzie można cokolwiek zjeść albo się napić.
Przede mną jeden krótki etap z Chantada do Rodeiro. Całość to 27 kilometrów, niecałe 8 godzin niespiesznej wędrówki i 810 m przewyższenia. Przez pierwsze 14 kilometrów idę tylko pod górę, aż do wzgórza z wiatrakami, po to by później kolejne 13 kilometrów schodzić w dół. Temperatura odpuszcza i spada do 25 °C wiec idzie się bardzo dobrze. Chmury zakryły niebo i dodatkowo pojawił się wiatr. Słowem, wymarzona pogoda na wędrówkę po Hiszpanii.
Po obfitym śniadaniu w ogóle nie czuję głodu. Przez cały dzień zjadam 2 banany i pomarańczę, za to nawadniam się cały czas. W bocznych kieszeniach plecaka mam dwie butelki wody 0,7 litra. Jedna z rozpuszczonymi minerałami a druga z samą wodą. Uzupełniam je przy każdej, nadarzającej się okazji.
To już piąty dzień kiedy idę zupełnie sam. W trakcie drogi spotykam jedynie dwie Angielki, ale mijamy się jedynie pozdrawiając.
Mam za to sporo czasu aby trochę po filmować. Nigdzie się nie spieszę. Nawet nie dzwonię do kolejnego albergue z pytaniem czy mają wolne łóżko, bo jest ich tyle, że mogę wybierać w którym miejscu sali chce spać i czy na dole czy na górze. Na nocleg zatrzymuję się w Hostelu Albergue Carpinteiras. Koszt to 15€. Jest połączony z barem, w którym o tej potrze mogę co najwyżej zjeść kanapki.
Poniżej jest restauracja, ale kolacja będzie przygotowywana dopiero koło ósmej. Idę do sklepu zrobić zakupy. Niestety, jak to w małych miasteczkach o tej porze dnia, nie ma już pieczywa. Piekarnia będzie otwarta rano od szóstej. Na szczęście pani, pracującą w sklepie, sprzedaje mi część swojego dużego batona. Kupiła go aby zrobić kanapkę i już go nie potrzebuje. Pyta mnie jak na Camino, jaka pogoda i czy dużo ludzi. Mówi jednak innym niż znany mi hiszpański. Okazuje się, że mówi w gallega. Wczoraj, podczas obiadu obok mnie siedziały dwie pary Hiszpanów i nic nie rozumiałem z tego co rozmawiali. Pewnie mówili również w gallega.
Camino Invierno – Dzień 7 z Rodeiro do Bendoiro (34 km)
Dzisiaj idę z Rodeiro do Bendoiro, miejscowości w której Camino de Invierno łączy się z Via de La Plata i Camino Sanabres. Nie mam pojęcia jak dużo osób wędruje tamtymi drogami. Wierzę, że dostanę nocleg, ale jeśli będzie „completo” to liczę się z tym, że pójdę jeszcze kolejne 7-8 kilometrów. Na samej końcówce, przed Bendoiro, pojawiają się dodatkowe strzałki i inne oznaczenia wskazujące drogę. Z powodu ich nadmiaru i różnorodności, mylę drogę i robię dodatkowo 3 kilometry. Łącznie z tym naddatkiem przechodzę, w 10 godzin 34 kilometry plus 601 m przewyższenia.
Nie spieszę się, się bo do Santiago już coraz bliżej. Nocleg dostaję bez problemu w albergue municypalnym za 10€. W schronisku jest tylko 9 osób ze mną.
Droga do z Rodeiro do Lalin, nie jest zachwyca widokami, ale idzie się przyjemnie w otoczeniu zieleni. Sam etap do Lalin to około 23 kilometry i na tym odcinku, jedyne miejsce gdzie można kupić coś do picia w automacie, znajduje się Pazos koło kościoła. Później dopiero w Lalin.
Wychodzę z Rodeiro. Na termometrze 16°C, niebo zaciągnięte chmurami i pada lekki deszcz. Po 22 kilometrach dochodzę do Lalin pod błękitnym niebem i w temperaturze 30°C. Wejście do miasta to nieustannie zygzaki bocznymi ulicami aż do samego centrum, gdzie w okolicach kościoła jest kilka barów i restauracji. Nareszcie mogę napić się kawy i coś zjeść.
Po takiej przerwie idę dalej zacienionym parkiem, wzdłuż małego strumienia. Z jednej strony strumienia idzie ścieżka dla pieszych a z drugiej dla rowerów i ścieżki te co kilkadziesiąt metrów zamieniają się miejscami na małych mostach. W parku jest sporo spacerowiczów. To dobre miejsce na odpoczynek od słońca. Do albergue w Bendoiro zostało ok. 7-8 kilometrów.
Camino Invierno – Dzień 8 z Bondeiro do Outeiro (36 km)
Przede mną dziś przedostatni etap (a właściwie półtora) z Bondeiro do Outeiro. Zdecydowałem się podzielić krótki odcinek pomiędzy Lalin i Silleda (ok 16 kilometrów) na dwie części i dodać do wczorajszej i dzisiejszej wędrówki.
Dzisiejsza droga to 36 kilometrów, 10:40 godzin wędrówki plus 700 m przewyższenia.
Im bliżej Santiago tym bardziej mam wrażenie, że zamiast drogi ubywać to jej przybywa. Wyruszam z albergue o 6:30 podobnie jak pozostali. Po drodze, na średniowiecznym moście, spotykam włosko-hiszpańską grupę idącą Via de La Plata. Tam też podobno pustawo. Wcale mnie to nie dziwi, bo na La Plata, upał jest jeszcze bardziej trudny do zniesienia.
Od Bondeiro do Silleda nie ma żadnego miejsca gdzie można by zjeść śniadanie. W pierwszym barze w Silleda, pytam o śniadanie jednak mogę dostać tylko ciastko i kawę. Dopiero w drugim, dostaję jajecznicę na drobno pokrojonym boczku, do tego kawa i ciastko.
Albergue w Outeiro stoi w szczerym polu na wzgórzu. Nie ma tu żadnych sklepów czy barów, a w kuchni jest jedynie mikrofalówka. Żadnych sztućców, talerzy, kubków , zupełnie niczego. Ostatnie zakupy trzeba zrobić w dużym supermarkecie w Ponte Ulla, tuż przy szlaku, zaraz za wiaduktem nad drogą.
Schronisko jest duże i przestronne. Opłata za noc wynosi 10 €. Stąd do Santiago jest tylko 17 kilometrów.
Zauważam pewną prawidłowość na Camino. Osoby, które wędrują samodzielnie, na pierwszych etapach drogi łatwiej zapoznają się z nowymi osobami. W miarę zbliżania się do Santiago, grupy które utworzyły się w trakcie wcześniejszych dni wędrówki, żyją często w swojej bańce. Rzadko otwierają się na nowe osoby.
Dla jasności, ostatnie 8 dni wędrowałem „solo solo” i całkiem dobrze mi jest w tym stanie wędrowania.
Camino Invierno – Dzień 9 z Outeiro do Santiago de Compostela (17 km)
Ostatni etap mojego Invierno zaplanowałem tak aby dojść do Santiago przed południem. Z Outeiro to niecałe 17 kilometrów.
Wczoraj hospitalero powiedział mi, że 2,5 kilometra w bok od szlaku jest miejsce, które nazywa się Pico Sacro. Najwyższy w okolicy szczyt, owiany legendą historii dotarcia ciała św. Jakuba do Galicji, a poza tym to punkt widokowy i dobre miejsce na wschód słońca. Wstaję się o 5:30 i o 6:00 jestem już w drodze. Po 40 minutach, w ciemnościach przeplatanych mgłą, dochodzę do szczytu. Niestety, mleko rozlało się po całej okolicy i o wschodzie słońca mogę jedynie pomarzyć. Za to w gratisie dostaję ptasi koncert o poranku. Ze szczytu schodzę leśnymi przecinkami kierując się nawigacją.
W niecałe 5 godzin robię do Santiago 18,7 kilometrów i 575 m przewyższenia, z czego około 200 m to przewyższenie na Pico Sacro.
Ostatni etap idę szybciej niż zwykle. Trochę lecąc jak na skrzydłach. Po drodze, za wyjątkiem wczorajszej pani z Tajwanu, zupełne pustki.
Do Santiago wchodzę przed jedenastą. Najpierw na plac Obradoiro aby zakończyć wędrówkę. Usiąść, zatrzymać się, zamyślić, popatrzyć na ludzi i katedrę. Kiedy człowiek idzie sam ma na to tyle czasu ile mu potrzeba. Wystarczająco.
Później biuro pielgrzyma gdzie w 15 minut od przyjścia odbieram compostelę. O tej porze niewiele osób dochodzi do Santiago. Przez głowę przebiega myśl „ kto rano wstaje …”
Chcę iść na mszę o 12:00 ale w kolejce stoi tak wiele osób, że nie ma szans. Wiadomość o tym, że na mszy dla pielgrzymów w południe, „lata” botafumeiro, sprawia że wszystkie wycieczki autokarowe, szkolne i inne, skutecznie utrudniają wejście do katedry.
Idę do hostelu aby się odświeżyć i wracam pochodzić po mieście i popatrzeć na ludzi. Na ich reakcje kiedy wchodzą na plac Obradoiro. Jest radość, wzruszenie, łzy, powitania znajomych poznanych w drodze i ciekawskie spojrzenia „autobusowych” turystów.
Jest gorąco. O 17:00 temperatura nadal wysoka bo 31 °C. Idę na mszę o 19:30. A tu niespodzianka. Pielgrzymka medyków, świętujących rocznicę uzyskania dyplomów, zapłaciła za botafumeiro, więc jest okazja zobaczyć jak lata po katedrze. Dla mnie to też przeżycie, bo mimo tego, że jestem ty po raz dwunasty, widzę je „w akcji” po raz pierwszy.
Dzień kończę kolacją w towarzystwie dwóch par, znajomych z Polski, które właśnie ukończyły Primitivo. Opowieściom o spotkanych ludziach, albergues i ciekawych miejscach nie było końca. Przed snem jeszcze nocne zwiedzanie katedry by zobaczyć Portyk Chwały.
Camino przewodnik – sprawdź najważniejsze porady przed pierwszym Camino
- Camino z porto do santiago | Przewodnik – trasa portugalska dzień po dniu
- Camino Primitivo | Przewodnik – trasa Primitivo dzień po dniu
- Darmowy poradnik jak się przygotować na pierwsze Camino – zaplanuj swoje samodzielne Camino
- Camino przewodnik – zamów swoją kopię książki
Zanim pójdziesz dalej, proszę zostaw poniżej swój komentarz . Będę wtedy wiedział czy to co piszę może się komuś przydać
Pozdrawiam
Wojtek
